| Coaching indywidualny |
|
|
3 dni i 3 noce intensywnej nauki UWODZENIA TY i ANDY
Indywidualne szkolenie dopasowane do Twoich indywidualnych potrzeb.
NIE MOŻESZ BRAĆ UDZIAŁU W SZKOLENIU GRUPOWYM.
NIE CHCESZ SIĘ UJAWNIAĆ PRZED INNYMI.
JESTEŚ W ZWIĄZKU Z KOBIETĄ
JESTEŚ W ZWIĄZKU LUB JESTEŚ OSOBĄ PUBLICZNĄ.
MASZ SPECJALNE OCZEKIWANIA
TO SZKOLENIE JEST WŁAŚNIE DLA CIEBIE.
WOLNE TERMINY:
19-21 marzec Warszawa - 1 miejsce wolne 08-11 kwietnia Warszawa - 1 miejsce wolne
Trening będzie dopasowany do twoich indywidualnych potrzeb. W ciągu tego trzydniowego szkolenia nauczysz się:
Jak się poruszać i używać zaawansowanej mowy ciała. które pozwolą Ci pozbyć się wszystkich przekonań i lęków przed kobietami i sprawią, że uwodzenie pięknych i atrakcyjnych kobiet będzie nieopisana przyjemnością.
CENA szkolenia za 3 dni i 3 noce "sam na sam" w Polsce TY i ANDY to koszt
4 970zł za 3 dni i 3 noce
CENA za granicą: 1300 BP na Wyspach 1600 EURO na terenie EUROPY
Jeśli jesteś absolwentem Akademii Uwodzenia otrzymujesz rabat 1200zł i cena spada do 3,8 tys. zł
Zapisz się już teraz ! Wypełnij i wyślij FORMULARZ ZGLOSZENIA OPINIE UCZESTNIKÓW SZKOLENIA INDYWIDUALNEGO: Arek
Przed szkoleniem byłem gościem, który nie wiedział jak podchodzić do kobiet, jak i o czym z nimi rozmawiać, obawiał się odrzucenia i ośmieszenia i to pomimo pewnych atrybutów, które były w kontaktach z kobietami bardzo pomocne. Przez te atrybuty rozumiem niezły wygląd, sportowy tryb życia, niezłe dochody, umiejętność tańca ( salsa kubańska – poziom zaawansowany), ciekawe hobby ( motocykl, narty, sport).
Na pewno na ten stan rzeczy miał wpływ rozwód, który nie należał do spraw łatwych i przyjemnych, a skutecznie podkopał poczucie pewności siebie.Traciłem wiele okazji na poznanie fajnych kobiet, przy czym nie mam tutaj na myśli jedynie wyglądu, ze względu na to, że nawet nie próbowałem podejść i nawiązać znajomości z góry zakładając porażkę.Bo przecież, co taki facet jak ja ma do zaoferowania?Czułem, że jeżeli nie zmienię tego stanu rzeczy to wiele stracę w życiu i podjąłem decyzję o próbie zmiany, choć próba ta okazała się być wcale nie taka prosta i przyjemna, przynajmniej na początku.
Andy przyjechał do mnie na coaching na południe Polski z Sopotu. Szkolenie podzielone było na dwa etapy.Najpierw teoria. Przedstawione zostało wszystko w sposób łatwo przyswajalny, widać było duże doświadczenie trenera.Na tym etapie jeszcze nie czułem, że dostanę po dupie. Później przyszedł czas na szkolenie praktycznie, czyli ćwiczenia na obiektach żywych w mieście ( centrum handlowe) i w klubie salsowym podczas imprezy.
No i się zaczęło.
Odezwały się we mnie wszystkie kompleksy i obawy. Byłem jak zwykle niepewny siebie i sparaliżowany strachem. Dzień pierwszy ćwiczeń praktycznych zakończył się z mojej strony prośbą o przedterminowe zakończenie kursu, bo do niczego mi to nie jest potrzebne i chcę żyć tak jak dotychczas, ponieważ nie narusza to mojej strefy komfortu, jest wygodnie i bezpiecznie, chociaż nudno i z chomikiem J.
A więc podsumowując dzień pierwszy – porażka.
Ale na szczęście trener się nie poddał.
I zaczął się dzień drugi. Od rana miałem moralniaka i nastawienie na zakończenie szkolenia. Wcześniej Andy zapytał, czy mam jakąś znajomą, którą mógłbym zaprosić, aby na niej parę rzeczy pokazać. Znalazłem kandydatkę i już chciałem ją odwołać, ale Andy przekonał mnie, aby jednak wpadła. Przez kilka godzin Andy pokazywał mi na niej jak rozmawiać, dotykać, całować i całą masę sztuczek i technik. Byłem pod takim wrażeniem, zresztą moja znajoma również, co było widać w jej mowie ciała. Potem jak się spotkaliśmy za jakiś czas potwierdziła moje obserwacje. Wtedy powiedziałem na głos- JA TEŻ TAK CHCĘ! Andy uśmiechnął się i wróciliśmy do realizacji programu coachingu.
Na początek centrum handlowe Sfera w Bielsku Białej i wystawa samochodów, co wiązało się z dużą ilością atrakcyjnych hostess. Nie wiem, dlaczego, ale drugiego dnia nastąpił przełom.Podszedłem do pierwszego stoiska, przedstawiłem się i z uśmiechem podałem rękę.Dziewczyna odebrała to, jako próbę przywitania się i też podała rękę.Ale ja wiedziałem od trenera, że mam poprosić o kluczyki i powiedzieć, że o jej rękę to może później poproszę.No i uśmiech, krótka rozmowa i fajne uczucie: kurwa, to nie boli i jest proste. Oczywiście pod warunkiem, że jest się wcześniej przygotowanym, co ewentualnie powiedzieć i jak się zachować w danej sytuacji.
Stoisko drugie. Hostessa czyści szyby w samochodzie.Uzgodniłem, że podejdę i spytam, czy nie wpadłaby do mnie do domu przeprowadzić instruktaż dotyczący mycia okien, bo mama akurat wyjechała, kazała umyć okna, a ja nie wiem jak się to robi. Śmiech, odmowa itp., Ale kontakt nawiązany, rozmowa przeprowadzona, a co najważniejsze przechodząc później koło tego stoiska byłem już rozpoznany i przywitany z uśmiechem.
Następnie wieczorem pojechaliśmy do klubu salsowego.Czułem się bardzo podbudowany wcześniejszymi ćwiczeniami, więc tym łatwiej było mi gadać na luzie z dziewczynami i świetnie się bawić, a efektem tego były dwa podrywy w krótkim czasie.
Okazało się, że jedna z nich uwielbia motocykle, więc pojechaliśmy na zlot, a później na chatę.Historia trwała jakieś 2 tygodnie, dziewczyna chciała odejść od faceta, ale powiedziałem, żeby została, bo ja na związki gotowy nie jestem.
Druga udawała, że lubi motocykle wiec pojechaliśmy na wycieczkę, później był 6 tygodniowy związek, rozpadł się, bo kazała mi motor sprzedać, a teraz jesteśmy dobrymi znajomymi i sama prosi o przejażdżki.
Następnie była chęć powrotu mojej eks żony. Zobaczyła, bowiem zupełnie innego gościa niż w czasie rozwodu i chciała podłączyć się do zabawy.Ale sorki – drzwiczki się już zamknęły.
Były oczywiście również porażki. Między innymi próba poderwania instruktorki fitness, chociaż niewiele brakowało. Sam nie wiem, co spieprzyłem.
Generalnie po szkoleniu całkiem łatwe jest podchodzenie do nawet nieznajomych kobiet i rozpoczęcie rozmowy, ponieważ wiadomo już ze szkolenia, że one nie gryzą.Łatwe jest również wyciąganie numeru telefonu czy umówienie się na spotkanie.Trudniejsze jest pozbyciem się ogona.
Praktykowałem np. przez jakiś czas coś takiego, jak zatrzymywanie się podczas jazdy motocyklem, podchodzenie do kobiet np. na przystankach i komplementowanie ich dla samego treningu.Zauważyłem, że zarówno im jak i mnie poprawia to humor. Reakcje na takie zachowanie są różne, ale generalnie pozytywne.Niestety zmiana wizerunku ma też swoje minusy:
Jedna z koleżanek w pracy powiedziała mi ostatnio na imprezie, że ja to pewnie jestem taki dupcyngiel, który co weekend ma inną laskę.
Niestety nie jest tak jak bym chciał. A wynika to z braku treningu. Po kilku szybkich podrywach po szkoleniu dałem sobie spokój z podrywaniem dziewczyn i zaprzestałem nawet treningu dla samego treningu.Trudno mi powiedzieć, dlaczego. I to był największy błąd, bo nawet nie mając na celu poderwania dziewczyny trzeba się stosować do wskazówek ze szkolenia żeby nie wyjść z wprawy. Musi się to przerodzić w nawyk, tak jak np. trening sportowy.Niestety ja dopuściłem do tego, że tak się nie stało, pomimo iż byłem na dobrej drodze.
Ale uważam, że jeszcze nic straconego, tylko najpierw muszę powtórzyć szkolnie.
---------------------------
Michał
DZIEŃ 1 - czwartek
Drzazga Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Magia nowej osobowości...
Długo zastanawiałem się jak można streścić 3 dni, pisząc zdania, z których żadne i tak nie będzie w stanie odzwierciedlić tego, co faktycznie się działo i potężnej metamorfozy, jaka zaszła w nas samych...
Z Andym spotkałem się w czwartek o 11:03. Spokojne wiosenne przedpołudnie pozytywnie nastrajało do zabawy, więc udaliśmy się do centrum handlowego gdzie czekał już na nas Adamo. Chwilka przy kawie i już atrakcyjna kelnerka biegała wokół nas spełniając zachcianki Andiego i wyrażając swoją opinię na temat mężczyzn... Rozwalony na fotelu starałem się mu wtórować w intrydze z kelnerką, jednocześnie myśląc tylko o tym, jak on to robi, że jest aż tak wyluzowany w każdej sytuacji. Wkrótce miałem się o tym dowiedzieć...
Jak pewnie wiedzą Ci którzy już byli na szkoleniach u Andiego, nie lubi on marnować czasu na nadmiar teorii, dodając ją jednak sukcesywnie w trakcie zabawy w praktyce, tak więc już po chwili ruszyliśmy w teren... Otwarcie na opinię i szybkie przeramowywanie zagadywanej dziewczyny na swoją (jak one się pięknie wtedy cieszą :) mimo prawie bezsennej wcześniejszej nocy dawało mi pozytywnego kopa do dalszej gry. Obiad celowo w Mc Donaldzie, gdzie uczyliśmy się dominacji, robiąc numery, których wspomnienie wywołuje u mnie uśmiech nawet teraz, gdy to piszę...Było już około 18, więc czas było zakończyć dzisiejsze działania w „neutralnym” terenie.
O 22 pojawiliśmy się w Mieście Aniołów. Całkiem fajny Gdański klubik, gdyby nie fakt muzyki jaka tam aktualnie leciała, ku uciesze Andiego, który spodziewał się mnóstwa atrakcyjnych lasek spragnionych rytmów Disco Polo ;) W klubie nie było zbyt dużego ruchu więc wkrótce zabrakło nam obiektów i zaczęliśmy się dublować z otwarciami, co wywoływało jeszcze większą radość tamtejszych klubowiczek. Szczególnie wpadła mi w oko niezła blondynka, do której oczywiście nie mogłem odmówić sobie przyjemności podejścia. Oprócz małego przytulania i buziaczków w policzek więcej nic z tego nie wyszło, a nie zbierałem numerów, więc zaatakowaliśmy następny lokal, bo w tym zakończyła się już nasza zabawa. Kolejny klubik okazał się rewelacyjnym miejscem, więc wzięliśmy się do dzieła. Po krótkiej rozbiegówce wbiliśmy się na parkiet gdzie mój czujny wzrok dojrzał niezwykle ciekawy obiekt. Chwilka rozmowy, biorę ją za rękę i wychodzimy tam gdzie można normalnie kontynuować dyskusję. Rozmowa szła w bardzo dobrym kierunku do momentu, gdy ni stad ni zowąd pojawił się gość w czarnej koszuli i mówiąc mi „sorki” zabrał mi laseczkę sprzed nosa tak szybko, że nie zdążyłem nawet zareagować. Jak mały chłopiec, któremu ktoś zabrał zabawkę :) poszedłem poskarżyć się Andiemu i już po chwili szedłem opierdolić gościa za tą zagrywkę ku zdziwieniu i szoku wspomnianej wcześniej laseczki i jej koleżanki, jednak to tylko początek tej historii. Po chwili tańczyliśmy w trójkę werbując do środka laski, które uśmiechały się zachęcająco (świetna zabawa). Wciągnąłem więc całkiem sympatyczną blondyneczkę. Chwila tańca i już za chwilkę laska jest obściskiwana przez Andiego, po chwili tańczy z nią Adamo, na końcu ja i laska dostaje kiss close na parkiecie. Podnosząc głowę zauważyłem zabierające mi ją jej koleżanki, a wśród nich tą, z którą rozmawiałem wcześniej :) W tym momencie zniknął jej wcześniejszy uśmiech kierowany w moją stronę, ale tylko na chwilkę ;)
Na parkiecie lekko zawrzało od kłótni małych zazdrośnic. Nie nasza wina, więc bawimy się więc dalej...Po chwili dostrzegam laskę, którą liznąłem na parkiecie tańczącą z kumplem. - Zabierz mu ją - powiedział Andy, więc poszedłem. Laska poszła za mną jak po sznurku mimo mojej lekkiej niepewności, co do tej zagrywki i szoku, jakiego doznał w tym momencie gość, który z nią tańczył i który de facto nie za bardzo wiedział, co ma zrobić, więc kręcił się wokół. Troszkę przytulanek i oddałem ją chłopcu. Niech ma, a co...nie jestem egoistą. Po jakichś 20 min widzę ją ponownie, tańczącą z kumplem - gościem, który mi zabrał wtedy czarnulkę. Tym razem już pewniej wbiłem się w ich 6 osobową tańczącą grupkę i skutecznie zabrałem mu laseczkę. Chwila przytulanek i stwierdziła, że musi iść do toalety, a że byliśmy objęci, więc też tak poszliśmy. Weszła do toalety, po czym odwróciła się z uśmieszkiem. Dziwnym trafem łazienka była pusta. - Chodź - powiedziała kiwając palcem w moją stronę. W tym momencie lekko osłupiałem. Nie spodziewałem się aż takiego rozwoju sytuacji...Rozejrzałem się. Wokół nie było ochrony, więc wszedłem za nią i zamknęliśmy się w kabinie.... Tą historią zakończę pierwszy dzień w klubie, choć działo się zdecydowanie więcej...
Drugi dzień przyniósł dla mnie nieoczekiwanie drobne utrudnienie. Od samego początku niespecjalnie mi szło wyciąganie lasek na kawę w centrum handlowym. Zmęczony i lekko zniechęcony niepowodzeniem usiadłem z Andym przy kawie. - Co jest ? Dlaczego nie przyprowadzasz lasek na kawę ? – głos Andiego wywoływał u mnie w tym momencie huśtawkę nastrojów ciężarnej kobiety łącząc motywację i chęć do działania z irytacją i wkurwieniem. - Zmieniamy ćwiczenie – stwierdził Andy rzucając nowe otwarcia mające oprócz swej niebagatelnej skuteczności poprawić stan i dawać niezłą zabawę Efekt był błyskawiczny. Dwa pierwsze podejścia i dwa numery telefonów w odstępie czterech minut...Hmmm...całkiem nieźle. Tak mała, a zarazem tak duża zmiana. Kolejne podejścia i otwarcia par... Fajna zabawa. Tylko skąd te wszystkie laski wiedzą gdzie są burdele w mieście ?? Dziwne :) Wieczorna impreza, tym razem w klubie Elips. Szybka rozbiegówka po klubie. Na dzień dobry wpadła mi w oko kelnerka. - Podoba Ci się ? To idź jej to powiedz ! – zadziwiające jak w ustach Andiego wszystko jest takie proste, więc poszedłem. Laska pewnie zaprawiona w takich sytuacjach szybko zabrała mi źle ułożone ręce, na które wcześniej uczulał mnie Andy. Jednak obrót całej sytuacji był całkiem ok, więc postanowiłem wnieść poprawki później. Po chwili jednak pojawił się kark w obcisłym sweterku. Z uśmiechem podszedł i przytulił ja całując ją na powitanie w policzek. Hmmm...Jego czy nie jego, oto jest pytanie ! Dziwne, jak umysł automatycznie dobiera sobie odpowiedź, która jest łatwiejsza do zaakceptowania i głęboko tkwi w tym przekonaniu.
Mimo wszystko poszedłem zapytać. Gość dziwnie zmiękł od razu jak tylko złapałem go za kark i lekko przyciągnąłem żeby zapytać, co go łączy z laską. Okazało się, że to tylko jego, jak to ładnie ujął „bardzo bliska koleżanką”... Dałem jej tymczasem spokój zwłaszcza, że po tym jak skończyłem z nim rozmawiać zaczął biegać za nią jak piesek... Po co mimo wszystko ryzykować konflikt z grupką karków, skoro jest jeszcze, z czego wybierać - pomyślałem idąc dalej. Sympatyczna drobna czarnulka, była kolejną atrakcją wieczoru. Fajna relacja łącznie z pokazem sztuki tańca i demonstracji na niej obrotów „by Andy”. Ogólnie wieczór zakończył się całkiem pozytywnie.
Trzeciego dnia wybraliśmy się między innymi na zakupy. Naszym celem był mały sklepik w Gdańskim centrum handlowym. Miła i zgrabna obsługa plus rewelacyjny wybór towaru wzmagało chęć wykreowania nowego „JA”. Pierwszą pomocnicę znalazł Adamo. Mimo, że była z koleżanką ochoczo zabrała się za pomoc w doborze ciuchów. Moja pomocnica przyszła do mnie sama. Nigdy nie zrozumiem jak działa ten wewnętrzny magnes, ale jak by to nie było działa rewelacyjnie. Okazało się, że bidulka zgubiła gdzieś w markecie swojego chłopaka. - Znajdziemy Ci nowego – szybko skontrował wypowiedź Andy, po czym zrobił szybkie przeramowanie mnie na jej mężczyznę. Przerzuciła cały sklep szukając dla mnie najbardziej odpowiednich rzeczy, podczas gdy ja robiłem swoje i starałem się grać najlepiej jak to możliwe. Zwerbowałem ją nawet do przymierzalni, bo w końcu powinna widzieć swojego chłopaka chociaż półnago ;) Po chwili jednak znikła i stanęła przed sklepem, a ja dalej wybierałem rzeczy. - Gdzie ona jest ? Wziąłeś numer ? – słowa, a w tym przypadku wręcz krzyk krytyki Andiego mają wielką moc... Wyszedłem przed sklep. Jej chłopak właśnie nadchodził, lecz był jeszcze daleko. Lekko zmieszana spojrzała w jego stronę i na mnie. Nie było sensu czekać, więc podbiłem od razu z wyciągniętym telefonem zasłoniętym kurtką i stanąłem przed nią. - Napisz. - Ale mój chłopak... – powiedziała niepewnym głosem. Przerwałem jej w pół zdania. - Pisz zanim przyjdzie ! - grzecznie wpisała numer z trzęsącymi się rączkami, przez presję zbliżającego się chłopaka. Zapytałem jej jeszcze jak ma na imię i grzecznie się pożegnaliśmy nawet bez buziaka.
Kolejny wieczór w Elipsie. Tłok jak cholera, mimo wszystko Adamo załatwia stolik od kelnerki, którą dzień wcześniej komplementował za ruszanie seksowne biodrami. Rozbiegówka i na parkiet. Widzę laskę stojącą przy barze, więc kiwam jej palcem wskazując na parkiet przy mnie. Standardowa reakcja, czyli zmieszanie. Wracamy na chwilkę do stolika. Widzę ją na dole, więc idę. Chwilka rozmowy, zjebka że nie przyszła jak jej kiwałem i zabieram ją za rękę od baru. Całkiem fajna rozmowa, ale wracam do Andiego i Adamo. Kolejna sytuacja z nią na parkiecie, małe przytulanki, drobne pocałunki łącznie z pojedynczym śliniaczkiem, ale widać, że coś jest nie tak. To Andy źle na nią wpływał ;) i sprawiał ze laska bardziej śliniła się na niego niż na mnie. Łobuz :) Byłem skrajnie wykończony więc zawinąłem się około 1:30 bajerując jeszcze 3 extra blondynki w mega kolejce do szatni. Andy wyszedł ze mną na chwilkę robiąc na do widzenia demo tego jak można liznąć laskę po kilku zdaniach i na tym zakończył się weekend pełen emocji...
Mógłbym tak długo tworzyć opisując kolejne sytuacje, które działy się w trakcie tych 3 dni. Metamorfoza, jakiej doznałem najbardziej dobitnie zaczęła działać, gdy już wróciłem do domu i odespałem weekend pełen przygód. Czas zadzwonić do jakiejś niezłej koleżanki.... Dziwnie łatwo się zgodziła... Przywitała mnie w drzwiach w prześwitującej bluzeczce bez stanika... Czego chcieć więcej – pomyślałem. Po tym weekendzie już nic mnie nie było w stanie zadziwić.
Magia nowej osobowości. Budzę się, co rano z uśmiechem na twarzy i z myślą – ciekawe, co dziś fajnego mnie spotka - a spotka na pewno... Pozdrowionka dla Andiego i Adamo.
Adamo Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Dzień pierwszy. Właśnie wróciłem z pierwszej części dnia numer jeden indywidualnego coachingu uwodzenia z Andym. Dzień ten polegał głównie na przejściu przez podstawy i rozpoczęcie podstawowych otwarć w centrum handlowym. Sporo ciekawych rzeczy się nauczyłem, dodatkowo utrwaliłem sobie coś co już było mi znane i zobaczyłem jak inne rzeczy powinno się stosować w praktyce. Największą zaletą tych ćwiczeń było to, że zostało mi pokazane co robię nie tak co powinienem zmienić. Najwięcej pracy musze włożyć w język ciała, sposób mówienia i ogólną aurę jaką staram się wytworzyć. Same teksty i otwarcia nie są aż tak ważne. Przykładowo dowiedziałem się jak zatrzymać idącą z naprzeciwka kobietę. Do tej pory rozmawiałem z kilkoma fajnymi naprawdę atrakcyjnymi dziewczynami, parę śmiesznych wpadek było w stylu zaczepianie tych samych dziewczyn tym samym tekstem ale ogólnie jestem pełen optymizmu, dobrze się bawię i jestem sympatycznie zmęczony. Teraz czas na chwile snu. Za parę godzin ruszamy w miasto na imprezę. Jak może pisałem nigdy nie pracowałem w klubach, więc na pewno będzie to wieczór pełen wrażeń. No już jestem z powrotem. Właśnie wróciłem z pierwszego wieczoru w klubie. Chciałbym bardzo silnie podkreślić, że dotąd nie działałem w klubach. Założenia jakie zostały przede mną postawione to dobrze się bawić w gronie ludzi, z którymi jestem, prezentować tym samym odpowiedni klimat i przyciągać tym kobiety. Do poprawy mam zdecydowanie: - Prędkość mówienia, zbyt szybko mówię, powinienem stwarzać większe napięcie mówiąc wolniej. Jestem ciekawym i -pewnym siebie mężczyzną, mówię powoli i to co mam do powiedzenia niesie ze sobą znaczenie, kobieta nie słuchając moich słów traci okazje poznania ciekawego punktu widzenia. - Język ciała nie nachylać się nad kobietą a raczej rozwiązać sytuację tak aby to ona lgnęła do mnie ustawiać ją tak jak mi jest wygodnie. To ja jestem nagrodą w tej grze, to o mnie zabiega- Dodatkowo ogólnie postura, muszę pamiętać o odpowiednim ułożeniu ciała - innymi słowy "siła spokoju". Ma to być widać, brak jakichkolwiek niepotrzebnych ruchów, żywa gestykulacja, pełna kontrola nad sytuacją.- Być zdecydowanym i pewnym siebie, walczyć do końca i nie ulegać testom - "oko tygrysa". Nie interesuje mnie to co kobieta ma do powiedzenia, gdy mnie testuje jest to wyjątkowo urocze i sprawia mi przyjemność. Znaczy to wyłącznie to, że jest zainteresowana.- Większy luz, czasami zbyt się denerwuję, chociaż sam tego nie zauważam. Mam swój styl dobrze się bawię i gdy kobieta chce się ze mną bawić i ciekawi ją moja osobowość to super, jeśli nie to "sorry winetou bussiness is bussiness", następna...- Więcej uśmiechu, mogę i zamierzam emanować większym magnetyzmem. Jestem przepełniony pozytywną energią i mam jej tyle, że mogę się nią podzielić z kobietą, która na to zasługuje Do ciekawszych historyjek dzisiejszego wieczoru można zaliczyć sytuacje:- W której facet będący z kobietą na imprezie (jako przyjaciel) podaje mi do niej numer telefonu, ona siedzi obok.- Spotkanie starej znajomej z liceum i dosyć "żywe" i ciekawe komplementy, które wywołały lekki poruszenie u ochroniarzy i ich znajomego. To są tylko najciekawsze "anegdotki". Ogólnie wieczór był bardzo pozytywny. Jestem na nogach od godziny 8 rano i dopiero zaraz idę spać, a jest godzina 2 w nocy. Jutro następny dzień i następne akcje. Idąc na szkolenie czułem się trochę zdenerwowany, teraz jestem ciekawy czego się nauczę jutro i jak będę mógł to wykorzystać w moim codziennym życiu. Fantastycznie się czuję.Uważam też, że z takim podejściem jutro pójdzie mi znacznie lepiej. Jestem bogatszy o nowe doświadczenia. Czuję się jakbym był na szczycie Mt. Everestu. Stoję na ramionach gigantów. Dużo czytałem na temat uwodzenia, teraz zamieniam to w czyn. Siła spokoju, pełen luz, teraz jesteś w mojej rzeczywistości. Jest ona bardzo wyjątkowa i musisz zasłużyć na to aby korzystać z jej dobrodziejstw... Dzień drugi. Dzisiaj większość dnia po raz drugi spędzona w centrum handlowym, otwarcia i ćwiczenie Cube. Na dobra sprawę nie mam Ci nic wyjątkowego do zakomunikowania. Miło spędzony dzień, pięć godzin praktycznie nieprzerwanej akcji. Dużo pozytywnych interakcji, ciekawe pomysły na otwarcia, dobra zabawa. Taki jest szybki bilans pierwszego dnia. Nie rozmawiałem jeszcze z trenerem na czym się mam dzisiaj koncentrować. Ale ogólnie wiele rzeczy poprawiłem od wczoraj i ogólnie jestem naładowany pozytywną energią.Kolejna noc w klubie. Przed uderzeniem do klubu umówiłem się jeszcze z poznana wcześniej koleżanką aby trochę poćwiczyć. Szybkie spotkanie a później klub. Tym razem klub był zupełnie inny. Większy stosunek kobiet do mężczyzn, kobiety zdecydowanie bardziej atrakcyjne, zadbane, otwarte na uwodzenie. Chociaż może to ostatnie było bardziej kwestią zmienionej postawy od czasu dnia poprzedniego, co kobiety automatycznie zauważały i stawały się bardziej przyjazne. Rzeczy, które zrobiłem po raz pierwszy to otwieranie par jednolitych i mieszanych przy użyciu dosyć ciekawych tekstów. Ogólnie ten wieczór polegał bardziej na byciu bardziej wyluzowanym. Skoncentrowaniu się na zabawie, kobiety same przychodziły. Dużo czasu było spędzone na parkiecie, ewentualnie jakieś fajne sztuki były wyciągane do stolika, bądź odwrotnie, tzn. laski stojące na obrzeżach parkietu były wciągane bliżej nas. Z tego wieczoru najbardziej chyba zapamiętam reakcję jednej kobiety, gdy zacząłem gadać z jej facetem a nie z nią. No i był też jeszcze moment gdy kazałem tańczącej ze mną kobiecie pójść i znaleźć jakąś jeszcze partnerkę. Dzień trzeci. Dzisiejszy dzień był bardziej teoretyczny. Mniej chodzenia, mniej otwarć. Wynikało to między innymi z zakresu materiału jaki mieliśmy do przerobienia (NLS, manipulacja, testy, kluby) ale również ze specyfiki dnia i miejsca gdzie byliśmy. Jak może wiesz dzisiaj jest sobota, dzień wolny od pracy. Centrum handlowe było przepełnione parami, bardzo mało singli. Dlatego też musieliśmy improwizować i w bardzo ograniczonym stopniu zrealizowaliśmy założone na ten dzień ćwiczenie. W trakcie akcji zmieniliśmy podejście i skoncentrowaliśmy się na dobrej zabawie, robieniu sobie jaj i otwieraniu par chłopak + dziewczyna. Zdecydowanie dużo mi dała sesja o NLS. Fantastyczne stoją za tym możliwości i na pewno będę ten temat zgłębiał. Niesamowita sprawa. Świetnie się też bawiłem na zakupach. Dzisiaj postanowiłem trochę zaszaleć kupiłem sobie okulary przeciwsłoneczne (kolejny pierwszy raz, dotąd nie lubiłem), nowe odjechanie spodnie (także tym razem nowość, do tej pory raczej styl konserwatywny), podobnie z koszulą w fantazyjną grafikę. Bawiłem się świetnie dlatego, że obsługa sklepu była miła, fajnie nakręcaliśmy napięcie seksualne, stwarzaliśmy pozytywną atmosferę i ogólnie rewelacyjnie się bawiliśmy. Zauważyła to nie tylko obsługa sklepu ale również przechodzący obok sklepu inni goście centrum. Bardzo spoko dzień. Naładował mnie pozytywną energią, którą wykorzystam dzisiejszego wieczoru. Koniec. Szkoda. Wielka Szkoda. Godzina 1844, Niedziela 4 marca. Właśnie wróciłem do domu po prawdopodobnie najbardziej ekscytujących dniach mojego życia. Ale wszystko po kolei.
Zapisz się już teraz ! Wypełnij i wyślij FORMULARZ ZGLOSZENIA |
Media o naszej szkole
| Slajd - Kobieta to nie puszka sardynekŚroda, 10 Luty 2010 |
| TVN Warszawa ABC Skutecznegoi UwodzeniaŚroda, 9 Grudzień 2009 |
| Trener AU wydał nową książkę!Poniedziałek, 9 Listopad 2009 |
| Andy promuje Style'aPoniedziałek, 9 Listopad 2009 |
| Tygodnik NewsweekŚroda, 10 Czerwiec 2009 |
| Miesięcznik PlayboyPoniedziałek, 1 Czerwiec 2009 |




